Weridan ☆19
Co się właściwie stało… Nie rozumiałam o co chodziło Elaine. Pierwsze mnie śledzi, a później mówi takie słowa. Jak widać jest taka sama jak inni. Mam dość tych gierek. Stałam jak wryta przez parę minut, nie rozumiejąc do końca co się właściwie stało. Odgoniłam niewygodne myśli i pobiegłam do zamku. Chce się zaszyć w pokoju smutnej kobiety zanim mnie wyciągną na jakieś zabawy halloweenowe. Mam dość ich wszystkich i ostatnio jedynym towarzyszem jaki mi nie przeszkadza jest Lionel. Ta sowa ukaja moje nerwy, nawet Loki jest tak wrednym kociskiem ostatnio, że mam go dość. Zamiast chodzić ze mną, to łazi wszędzie za Severusem lub Lucjuszem i zaczepia mnie bym chodziła z nimi. Zdrajca. Podążałam szybkim krokiem, przeskakując po dwa schody, jednak przez nieuwagę wpadłam na osobę, na którą najmniej chciałam wpaść. Czarnowłosy złapał mnie za rękę, bym nie spadła ze schodów, które właśnie odczepiły się od podłoża.
-Severus!- Zostałam pociągnięta do jego osoby.
-Stoisz na nogach?- Zapytał lekko zmartwiony.
-Stoję, stoję. Nie musisz się martwić.- Spuściłam wzrok na stare księgi, które trzymałam w dłoniach.- Przepraszam, że na ciebie wpadłam. Nie patrzę na oczy.- Podrapałam się po karku i uśmiechnęłam krzywo, starając nie patrzeć się mu w oczy. Niestety zauważył moje dość dziwne zachowanie.
-Gdzie się tak śpieszysz? Nie będziesz z nami siedzieć i wykonywać “rytuałów” halloweenowych?- Zapytał śmiejąc się pod krzywym nosem.
-Miałam inne plany. Chce się trochę pouczyć, więc szukałam zacisznego miejsca.- Próbowałam się jakoś wymigać.
-W sumie nie lubię takich rzeczy, tylko Lucjusz i Dziób na mnie siedli, że to tradycja. Mógłbym się poukrywać z tobą?- Zapytał z nutą prośby w głosie. Widać oboje byliśmy trochę odludkami, ale nie widziało mi się spędzać tego czasu z nim i pewnie jego rudowłosą pięknością.
-Myślę, że Lily będzie się dziś nudzić sama jeśli będziesz się ukrywać ze mną.- Powiedziałam, patrząc mu twardo w oczy.
-Myślę, że Lily ma ciekawsze towarzystwo.- Poczerwieniał lekko, spuścił wzrok, a w jego głosie słychać było smutek. Nie mogłam mu odmówić, dalej mam zbyt miękkie serce.
-Skoro tak się mają sprawy, to myślę, że możemy razem spędzić na nauce ten wieczór.- Uśmiechnęłam się nerwowo.- Myślę, że znam idealne miejsce by się schować przed ludzkością.
Severus podniósł wysoko jedną ze swoich czarnych brwi. Z pytającym wzrokiem spojrzał na mnie, ale bez słowa ruszył, gdy ja pobiegłam w górę schodów. Nie miał problemu by zrównać krok z moim. Szybko doszliśmy do opustoszałego korytarzu i stanęliśmy przed smutnym posągiem. Rozejrzałam się wokół, gdy byłam już pewna że nikt nie idzie, zastukałam różdżką dwa razy w jej dłonie. Za kamienną postacią otworzył się wąski korytarz, wskazałam chłopakowi by szedł za mną. Gdy Severus zobaczył to pomieszczenie oczy mu się zaświeciły.
-Wow.- Skomentował wchodząc. Wzdrygnął się lekko na podmuch chłodnego jesiennego wiatru. -Jak ty znalazłaś to pomieszczenie?- Zapytał będąc dalej lekko w szoku, może on wie coś więcej o tym miejscu.
-Człowiek szukający spokoju, wywęszy każdą spokojną norkę.- Odpowiedziałam i podeszłam do następnej kamiennej podobizny kobiety. Uklękłam przed nią, szeptając inkantacje. Po twarzy posągu spłynęła łza, a pomieszczenie przemieniło się w piękną salę. Widziałam jak oczy Severusa się rozszerzyły.
-Niesamowite… Nigdy nie widziałem takich czarów!- Był bardzo podekscytowany
co było dla niego nietypowe.
-Hmm… Zanim udało mi się zrobić tu porządki to trochę minęło. Porozglądaj się jak masz ochotę. Na prawym regale są moje książki, a na lewym te które znalazłam tutaj. Jedyna zasada to: Nie oglądaj swojego odbicia w lustrze.- Powiedziałam bez wyraźnych emocji w głosie. Czarnowłosy popatrzył się na mnie lekko zdezorientowany.
-Lustro? Nie widzę tutaj lu….- Nie dokończył, ponieważ wskazałam mu piękną ramę, która wystawała zza starej płachty.
-Ono jest niebezpieczne. Pamiętaj nie próbuj odkrywać i gapić się w jego taflę, nie bez powodu jest zakaz.- Powiedziałam ostrzegająco i usiadłam w swoim ulubionym fotelu. Wyciągnęłam z torby książkę o animagii i zagłębiłam się w lekturę, jednak wciąż obserwując kątem oka poczynania chłopca. Severus przyglądał się wszystkiemu uważnie, oglądał każdą książkę, sprawdzał każde z dziwnych urządzeń. Nagle stanął przed płachtą osłaniającą lustro i zatrzymał się, niepewnie wyciągnął dłoń by ją zdjąć, jednak poczuł mój wzrok na plecach. Obrócił się jakby nigdy nic i poszedł dalej zwiedzać. Co on sobie myśli? Od razu łamać zakazy? Naprawde? Ehhh… Westchnełam w myślach i wróciłam do lektury. Byłam coraz lepsza w transmutacji, powoli mogłam przemieniać coraz większe obiekty w inne, a nawet organizmy. Jeszcze trochę i uda mi siebie przemienić w jakieś zwierzę. Mówią, że animagowie zamieniają się w swoje zwierzęce odzwierciedlenie duszy, ciekawe jakie jest moje. Pewnie za niedługo się dowiem. Chce nauczyć się tego jak najszybciej, ponieważ wtedy nie będę już nikomu przeszkadzać, ani nikt mnie. NIe będzie mnie i nie będzie ich.
-Co?!- Usłyszałam doniosły krzyk Severusa. Co on zrobił?! Wyskoczyłam z siedzenia, rzucając książkę w kąt. Zobaczyłam czarnowłosego chłopaka na kolanach, gapiącego się w lustro Ain Eingarp. Wzięłam szybko starą narzutę i zasłoniłam je jednym zwinnym ruchem.
-Coś ty sobie myślał?! Czy ty wiesz jakie to lustro jest niebezpieczne?! ILE RAZY MAM POWTARZAĆ?!- Krzyczałam na lekko przerażonego Severusa. Gdy się lekko opanowałam, podałam mu dłoń, by mógł wstać z podłogi. Wsparł się na niej i wciąż oszołomiony wstał.
-Co to było? Czemu… ja….ja widziałem to?!- Próbował wydukać z siebie parę słów, ale był w takim szoku, że ciężko mu to szło.
-Severusie co ci mówiłam? Nie patrz w lustro. To jest wynalazek człowieka bez serca, który chce nam pokazać jakimi robakami jesteśmy. To co w nim zobaczyłeś było kłamstwem i nigdy się nie wydarzy, więc nigdy więcej w nie, nie patrz.- Powiedziałam z zaciśniętymi zębami. To lustro może zabić, dobrze to wiem. Co za głupek. Wciąż lekko zdezorientowany czarnowłosy usiadł w fotelu obok. Podałam mu książkę o eliksirach i wyczarowałam herbatę jaśminową. Sama zasiadłam na swoje miejsce i podniosłam wcześniej czytaną książkę. Widziałam jak mój dobry kolega się relaksuje powoli i wzięłam się za swoją lekturę. Czytaliśmy oraz dyskutowaliśmy o różnych rzeczach, próbując zapomnieć incydent z lustrem. W sumie było naprawdę miło. Czytaliśmy o nowych metodach alchemicznych, zastanawialiśmy się nad tym jak wyprodukować nieśmiertelność oraz czy da się podrobić prawdziwe uczucia eliksirami. Wyczarowaliśmy sobie kocyki i pare przekąsek. Skończyliśmy rozmawiać o legendzie o trzech braciach i nie pamiętam co było dalej, ponieważ oboje zasnęliśmy. Obudziłam się dopiero nad ranem z lekkim bólem głowy oraz na wpół leżąc na fotelu Severusa i na nim samym. Przynajmniej spokojnie spędziłam to jakże dziwne święto.


Komentarze
Prześlij komentarz