Weridian ☆3

  



    Wraz z Elaine siedziałyśmy już w pustym przedziale, gdzie mogłyśmy się bez problemu rozłożyć i zajadać chipsy bananowe. Chyba tak to nazwała, w sumie był to naprawdę ciekawy smak. Nigdy czegoś takiego nie jadłam. Pomachałam jeszcze mamom na pożegnanie i widziałam tylko jak obraz zaczął się zmieniać, ponieważ ruszyliśmy. Usłyszałam lekkie drapanie o plastik i widziałam już, że Lokiemu się nudzi. Postanowiłam mu dać trochę wolności, żeby nie zdemolował klatki. Sprawdziłam czy drzwi są dobrze zamknięte i czy nie wyjdzie przez okno. 

    -Co robisz?- Zapytała się mnie Elaine, gdy zaczęłam sprawdzać drzwi i okno. 

    -Patrzę czy Loki dałby radę się przedostać przez to…- Mruknęłam.

    -Loki?- Zapytała zdziwiona i zobaczyła nagle zielone ślepia, które wgapiały się w nią zza krat przykrytych czarną kotarą. -Czy ty masz kota!?- Wyskoczyła z siedzenia jak petarda. Jej oczy powiększyły się do rozmiarów pięciu złotych i zaczęły błyszczeć. 

    -Hahahah, tak mam kota.- Po upewnieniu się, że jest bezpiecznie, otworzyłam drzwiczki klatki i wypuściłam kota. -Nazywa się Loki i ma cztery miesiące, jest rasy norweskiego kota leśnego, więc jak urośnie to będzie dość dużym kotkiem.- Zaśmiałam się śpiewnie, a mały, puchaty kotek dostojnie wdrapał się na kanapę po mojej stronie. -Takie to małe, a już zachowuje się jak koci arystokrata. - Zachichotałam i wzięłam go w ramiona. Widząc jak bardzo Elaine była zauroczona małym stworzeniem zapytałam się. -Chcesz może go potrzymać?- Wyciągnęłam do niej dłonie z małą kulką futra. 

    - Jeszcze się pytasz? Jasne!!- Zawołałą bardzo entusjastycznie i wzieła na ręce Lokiego, który niezbyt wyglądał na zadowolonego z zaistniałej sytuacji. Jednak po chwili miziania kota pod bródką, złagodniał i położył się wygodnie na kolanach Elaine. Zapatrzyłam się na okno. Widoki były piękne, ponieważ podróżowałyśmy przez piękne łąki i lasy Walii i Szkocji. 

    -Hmm będziesz tęsknić za domem?- Zapytałam znienacka, dalej wpatrując się w okno.

    -Tęsknić na pewno będę, zależy tylko czy bardzo czy nie. Jeśli znajdę tutaj przyjaciół, ta szkoła stanie się pewnie jak drugi dom dla mnie.- Zaśmiała się lekko i pomiziała Lokiego po brzuszku. - A ty? Zapewne będziesz tęsknić za mamami.

    -Na pewno nie tak bardzo jak ci się wydaje. Reine i Ellie, czyli moje mamy postanowiły się wybrać w podróż dookoła świata, więc będę się z nimi dopiero widzieć w wakacje. W sumie dość często się już rozstawałyśmy, więc nie jest to jakieś bardzo straszne. Od początku mi opowiadano, że pewnego dnia pojadę pociągiem Hogwart Express do szkoły moich marzeń.- Zakończyłam mały monolog, a Elaine przypatrywała się mi z lekkim zdziwieniem. 

    -Kurczę, ja nie wiedziałam, że coś takiego istnieje, a ty mi mówisz, że od dziecka ci o tym opowiadali? Fajnie.- Uśmiechnęła się szeroko i zamyśliła się. Odstawiła kota na kanapę i zaczęła  grzebać w swoich rzeczach. W końcu wyciągnęła dwa krawaty, jeden w barwach slytherinu, a drugi w barwach gryffindoru. -Ciocia mi to wczoraj dała. Mówiła, że należały do moich rodziców. Wiesz może, który krawat należy do którego domu?- Zapytała się z dużym skupieniem. Widać było, że bardzo była tego ciekawa. Od razu gdy je zobaczyłam wiedziałam jakie to domy, ale postanowiłam wyciągnąć też swój krawat który dostałam od mamy E. Wstałam, otwarłam lekko kufer i wysunęłam brązowo niebieski krawat. Elaine się uśmiechnęła szeroko i zachichotała.

    -Ten należał do mojej mamy. Ona była w Ravenclaw, domu mądrości i oczytania. Ten w twojej prawej dłoni.- Wskazałam na zielony krawat ze srebrnymi wstawkami.- To są barwy Slytherinu domu ambicji i sprytu. Za to ten po lewej. -Wskazałam na złoto czerwony materiał. - To jest krawat Gryffindoru, czyli domu największych uparciuchów i debili.- Zaśmiałam się w głos, a El zaczerwieniła się i zmieszałą. -Nie no żartuje tylko. Gryffindor to dom śmiałości, męstwa i odwagi. Czyli pakowania się szybko w tarapaty.- Znowu się lekko zaśmiałam, ale tym razem druga blondynka wydawał się trochę mniej zażenowana. 

    -Hmm myślisz, że poznamy dużo nowych ludzi?- Elaine uśmiechnęła się gdy zadała to pytanie. Widać było, że nie może się doczekać poznania naszych rówieśników. 

    -Po co czekać? Chodźmy na przeszpiegi!- Wstałam tak gwałtownie, aż śpiący spokojnie Lionel, zaczął trzepać skrzydłami. Moja koleżanka patrzyła się na mnie jakbym spadła z księżyca.

    -Co masz na myśli?- Nie wyglądała na zbyt zachwyconą moim pomysłem.

    -Co mogę mieć na myśli? Na przykład chodźmy popatrzeć czy ktoś ciekawy siedzi w następnych przedziałach.- Dałam Lionelowi krakersa by ten się uspokoił, wzięłam różdżkę, którą wetknęła w tylną kieszeń spodni. Podniosłam Lokiego i ułożyłam go na ramieniu. -No chodź a nie zastanawiaj się.- Popędziłam Elaine, która dalej była w lekkim szoku. Wypchnęłam ją za drzwi i zabezpieczyłam drzwi, specjalnym zaklęciem, którego mama Rei uczyła mnie przed wyjazdem. Szłyśmy wąskim korytarzem między przedziałami, aż zauważyłam, że zza rogu wyłonił się ktoś dorosły, więc wepchnęłam Elaine razem ze mną do pierwszego lepszego przedziału. Gdy zobaczyłam, że trafiłyśmy do jakiegoś przedziału z piątką chłopaków i jedną rudowłosą dziewczyną, uśmiechnęłam się lekko z zażenowania i wstałam z podłogi. 

    -No to było bombowe wejście.- Zaśmiał się czarnowłosy chłopak, z dłuższymi i falowanymi włosami. Popatrzyłam po ludziach dokładnie i trafiłam na wzrok Pottera.

    -Tak samo bombowe i szybkie było wejście, jak i będzie wyjście.- Chwyciłam Eliane za rękę i już miałam wyjść, ale powstrzymała mnie zagradzająca nam wyjście długa dłoń młodego Jamesa. 

    -Hmm może zostańmy na chwilę Weri..- Powiedział cichutko blondynka. 

    -Wolałabym wypić kwas niż siedzieć w przedziale z Potterem i… hmmm.. Blackiem?- Byłam niepewna pochodzenia chłopca, który tak chętnie skomentował nasze nagłe wejście. 

    -Spokojnie, spokojnie francusko. Ja ci nic nie zrobię. Możecie zostać z koleżanką, co nie?- Rozejrzał się po grupie, gdy zobaczyłam, że prawie wszyscy przytaknęli, usadowiłam się między bardzo bladym chłopcem z kruczoczarnymi włosami, a James’em Potterem. Elaine usiadła za to koło domniemanego Blacka oraz jakiegoś wysokiego chłopca z bliznami przez całą twarz. 

    -Hmm jestem Elaine Keegan, miło nam was poznać. Jak się nazywacie?- Zapytała brązowooka i rozglądnęła się po wszystkich w przedziale. 

    -Piękna dobrze zgadłaś, jestem Syriusz Black, czyli zakała swojego rodu!- Z entuzjazmem w głosie odpowiedział czarnowłosy chłopak, który powitał nas w przedziale. To piękna chyba było do mnie, bo strzelił z pistoletów z palców. Faktycznie zakała rodu….

    -Ja jestem James Potter miło mi cię poznać Elaine. Tobie raczej nie muszę się przedstawiać prawda?- Okularnik skierował ostatnie słowa do mnie, a ja jedynie z niesmakiem cmoknęłam.

    -Niestety się znamy od dziecka Jamesie. więc nie, nie musisz się przedstawiać mi.- Fuknęłam z irytacji. 

    -Ja jestem Lily Evans, a ten smutas, który obok siedzi to Severus Snape.- Uśmiechnęła się do mnie, a później do Elai. 

    -Umiem mówić za siebie Lily!- Zdenerwował się lekko chłopak, a rudowłosa jedynie zachichotała.

    -Ja jestem Remus Lupin, miło was poznać dziewczęta- Powiedział chłopak z bliznami i roztrzepanymi jasno brązowymi włosami. Delikatnie się uśmiechnął i podał nam rękę. 

    -Ja jestem Peter Pettigrew.- Cichutko odezwał się niewielki chłopak o szczurzej twarzy. Uśmiechnęłam się szeroko i ściągnęłam Lokiego z ramienia, który patrzył się nieprzychylnie na całą grupę ludzi.

    -Ja jestem Weridian Blaudeliar i jak mnie jeszcze raz nazwiesz francuzką to skopie ci tyłek Potter. Jestem tak samo angielką jak ty.- Zdenerwowana popatrzyłam na drwiącą mine rozczochranego okularnika.- A to jest Loki.- Wskazałam głową na małą kulkę futra w moich dłoniach. Nagle wszystkim zaświeciły się oczy, nawet blademu chłopcu, który nie wyglądał na zainteresowanego wcześniejszą rozmową. Lokiś ziewnął i ułożył się w kłębek na moich kolanach.

    -Ma dopiero cztery miesiące więc jest malutki.- Uśmiechnęłam się pod nosem. 

    -Słodziak, jaki milusi!- Oczywiście zachwycała się Elaine, która chyba chciała już mi go zwinąć i sama go wychowywać. 

    -Kochany. W sumie skoro mamy gości, to dziewczyny do jakiego domu byście chciały dołączyć? Ja do Gryffindoru, domu….-Nie dane było mu dokończyć.

    -Idiotów i debili.- Powiedzieliśmy z cichy chłopcem jednym głosem i wybuchliśmy śmiechem.

    -Wow, widzę, że inteligentna osoba się tu znalazła.- Zaśmiał się ponownie, lecz tym razem delikatniej, ale zaraz spochmurniał widząc minę rudowłosej.

    -Gadacie jak moja powalona rodzinka.- Black przewrócił oczami. -Ja tam też chce trafić do Gryffindoru, przynajmniej utre tym snobom nosa.

    -W sumie ja bym też chciał być w Gryffindorze, ale nie wiem czy bardziej nie reflektuje hufflepuff.- Wtrącił się Remus, który nerwowo podrapał się po karku.

    -Ja też chciałbym do Gryffindoru z wami chłopcy..-Powiedział cichutko Peter, ruszając lekko nosem jak szczur.

    -Ja tam wolałbym Ravenclaw lub Slytherin, tam cenią przynajmniej coś więcej niż muskuły lub miękkie serce.- Powiedział dumnie Severus.

    -Severusie! Myślę, że ten Gryffindor nie jest taki zły skoro wszyscy chłopcy chcą do niego iść!- Uśmiechnęła się wesoło. -Chyba też bym tak chciała być.

    -Oj dziecko nie idź tą ciemną stroną drogi!! Zgodzę się z Severusem. W Ravenclaw lub Slytherinie nie ma wyborów miss i mistera idiotów i muskułów. Też wolałabym trafić do domu węża lub kruka.- Powiedziałam zniesmaczona tym Gryfońskim bełkotem. 

    -Przesadzasz Weridian, w sumie miło by było trafić do tego Gryffindoru skoro większośc z was chce tam iść. A powiecie mi czym się charakteryzuje Hufflepuff?- Zapytała Elaine lekko skrępowana swoją niewiedzą. 

    -Hufflepuff to miejsce dla ludzi z wielkim sercem, szczycą się lojalnością i szczerością intencji.  Sprawiedliwość i wierność przede wszystkim. Puchoni to raczej miłe i uprzejme osoby, ciężko pracujące nad każdą drobnostką.- Wytłumaczył jej to Remus. Wyszło mu to nad wyraz poetycko i ładnie. 

    -Slytherin za to ceni sobie ambicje, inteligencję i spryt. Ślizgoni swoją przebiegłością potrafią oszukać wszystkich i wyjść nawet z najgorszych sytuacji. Potrafią zaradzić na praktycznie każdy problem, a przede wszystkim liczy się dla nich braterstwo. Może nie wyglądają na takich, ale najważniejsze dla nich jest przymierzę, są to dobrzy kompani. Rzadko zdradzają swoich najbliższych druhów.- Wtrącił się ponownie Severus. Jednak nie jest taki cichy jak mi się wydawało. Wyglądał na dumnego z siebie i zadowolonego.

    -Ravenclaw za to, to dom inteligencji i kreatywności. Nikt tak szybko i nie szablonowo nie myśli jak oni. Są to ludzi roztropni i zawsze przygotowani na każdą okazje. Potrafią wypowiedzieć się na praktycznie każdy temat. Krukoni szczycą się oczytaniem swoich uczniów. Osoby trafiające do tego domu są bardzo oryginalne i często lekko dziwne, ale w ich głębi tkwi ogromna mądrość.- Powiedziałam dumnie wypinając pierś do przodu. -Moja mama była w Ravenclaw!- Jamesowi właśnie spadła szczęka na te ostatnie słowa.

    -Czekaj co? Panie Ellie była w RAVENCLAW!! Byłem pewien, że w Slytherinie była!- James emocjonował się jak małe dziecko i wymachiwał rękoma.

    -No raczej, że mama była w Ravenclaw. Jest w końcu najmądrzejszą kobietą w całym Wells...

    -I najprzebieglejszą….- dokończył James mrucząc pod nosem.

    -Ej! Słyszałam to!- Dostał ode mnie kuksańca w brzuch, tak mocnego, że aż Loki się obudził. James zgiął się wpół i wyszeptał zbolałym głosem “przepraszam”. Ogarnął się trochę i ochłonął.

     -No dobra skoro robimy rewie mody. To ja wam opowiem o Gryffindorze. To tak, to był dom mojego ojca. Znany jest z najodważniejszych i najbardziej mężnych czarodziejów na świecie! Ważna jest dla nas cnota i determinacja, by nawet w najtrudniejszych sytuacjach, nigdy się nie cofać. Śmiałość to nasze drugie imię. Jesteśmy dumnym domem lwa, który nie boi się niczego i nikogo. Zawsze trzymamy rękę na pulsie i nie patrzymy na stare niesnaski.- James dumnie wstał i wypiął pierś do przodu. Jego rozczochrane włosy i krzywe okulary wyglądały komicznie w tej jakże mężnej pozie. Wszyscy buchnęli śmiechem, nawet Severus. Rozmawialiśmy jeszcze dość długo, aż przerwała nam pani z wózkiem ze słodyczami. 


Komentarze

Popularne posty